| |
|
2010-10-17 20:51:39 >> W drodze do...
Siedzimy w barze na lotnisku w Stambule. Jest prawie 21 (tutaj 22), wyruszyliśmy z domu o 11. Przed nami jeszcze bardzo długa droga. Jeszcze półtorej godziny do odlotu, 9 godzin w samolocie, 2 godziny oczekiwania na wizę i podróż rozpocznie się na dobre.
Myślę, że 1 listopada wrócimy szczęśliwie pełni wrażeń i stęsknieni za Laurką.
Będzie chyba o czym pisać poza remontem. ;)
Dwa tygodnie wypoczynku przed nami.
skomentuj (3)
2010-10-09 23:27:44 >> Ciągle na starych śmieciach
Już prawie połowa października, a my dalej w trakcie urządzania.
Ekipa główna poszła sobie 4 września. Mają jeszcze wrócić na 1-2 dni, na drobne poprawki i dokończenie drobiazgów w nieustalonym jeszcze terminie.
Przez wrzesień zdążyliśmy załatwić:
- położenie i po 4 tyg. wycyklinowanie i lakierowanie podłóg - z przygodą, bo gotowa podłoga, która miała być super fabrycznie zalakierowana okazała się w plamy(miejscami za grubo lakieru, a miejscami prawie wcale), a importer stwierdził, że wymienić może, ale każda partia będzie taka sama, albo jeszcze gorsza, bo tak tam produkują i tyle. I on radzi wycyklinować i polakierować od nowa. Na górnym korytarzu tak zrobiliśmy, bo schody specjalnie zamawialiśmy z tego drewna, w salonie udało się położyć gotową z najlepszych desek, a podłogę w gabinecie zmieniliśmy na dąb. W sumie dobrze, bo się zastanawialiśmy, czy jaśniejsza nie byłaby lepsza i okazja do zamiany sama się trafiła.
- zamonotowanie schodów - to poszło super, robiło to dwóch facetów, którzy kochaję tę robotę. Wymierzali każdy schodek co do milimetra, głaskali i niemal całowali. Tyle że robota dla nas, to ostatnia robota u szefa, zaczynają działać wyłącznie na własną rękę i oczywiście będzie taniej.
- spieprzyłam tynk strukturalny w przedpokoju - jest piękny, ale gryzie się z kolorem tapety; w ostatni poniedziałek przyjechał facet dorodzić co do tynków w innych miejscach i ratować ten i przywiózł nowy katalog, w którym jest idealny kolor. Dobrze że jest, ale czemu nie miesiąc wcześniej? Trzeba będzie jeszcze raz płacić za to samo.
- walkę z gresem w wiatrołapie - zapaćkali czymś co nie chciało zejść po dobroci, myślałam, że zniszczony na dobre, chciałam kuć, ale po intensywnym użyciu wielu środków dał się doczyścić w 98%. Łatwo z nim nie będzie, wygląda na to, że lubi się brudzić, a nie takie były zamierzenia. Jak go pogryzę z rozpaczy przy czyszczeniu to wymienimy.
- rezygnację z kuchni po 1,5 miesiąca czekania na próbki. Producentka miała bujną wyobraźnię. Przy każdym poganiającym telefonie ze studia opowiadała na jakim etapie jest. Już maluje, już lakieruje, już suszy, wyśle w poniedziałek. Po drodze były urlopy pracowników, strajki, zwolnienia, pogrzeby, aż w końcu w dwa dni po "wysłaniu" paczki powiedziała, że próbek nie zrobiła i nie zrobi bo nie potrafi. A my od tego weekendu w który Laura się rozchorowała, czekaliśmy do 20 września.
W październiku załatwiliśmy:
- umowę na kuchnię z nową firmą - kuchnia będzie dopiero w grudniu
- wczoraj montowali drzwi - przez 12 godzin - nie dokończyli, a do tego fabryka dała ciała w 3 punktach: drzwi do gabinetu przysłali 80 cm zamiast 90 cm, do łazienki Laurki brakuje zamknięcia, a szyby do łazienki i gabinetu zamontowali odwrotnie. Pośrednik twierdzi, że jeszcze nigdy nie skopali tak zamówienia. Wszystko da się naprawić, ale będziemy bez jednych drzwi jakiś czas.
W tym tygodniu może uda się zamontować balustradę.
A potem zasłużony urlop. Znikamy do 1 listopada.
skomentuj (0)
2010-08-13 22:56:36 >> Trzynastego
Taka ładna data dzisiaj - 13 sierpnia, w piątek mija 13 tydzień robót wykończeniowych. Do zamieszkania jeszcze daleko.
Leżą prawie wszystkie kafelki, ale nie są pofugowane, góra jest pomalowana, łazienki są wyłożone kafelkami, ale sprzęty jeszcze nie zamontowane. I jeszcze wszystkie tapety do położenia. Nie licząc takich drobiazgów jak węże świetlne i kontakty. Obstawiam jakieś trzy tygodnie roboty jeszcze.
W następny poniedziałek wchodzi parkieciarz. Część podłóg jest gotowa,tylko do położenia, część trzeba będzie cyklinować. Jesiony do cyklinowania mają leżeć miesiąc i się przyzwyczajać do domu. Przed cyklinowaniem nie da się położyć tej podłogi gotowej, która będzie się stykać z surową. Jak nie będzie tej podłogi w górnym korytarzu, to nie zrobią schodów, bo chcą się dopasowywać do gotowej podłogi. Nie będzie też drzwi, bo przed cyklinowaniem się nie zakłada.
Wygląda kuchni ustalony, ale jeszcze nie zwymiarowana i nie zamówiona na 100%. W przyszłym tygodniu może przyjadą mierzyć. A potem tylko 4-6 tyg. czekania i już.
Czyli gdzieś koniec października będzie można zamieszkać, jak nic się nie obsunie.
Na szafy, lampy i meble nie mamy pieniędzy i nie wiadomo kiedy będą.
Już mi się niedobrze robi od tych wszystkich drobiazgów do załatwienie, małych problemów i braku pieniędzy. Na szczęście już bliżej do końca niż dalej.
skomentuj (2)
2010-05-18 23:44:33 >> Jutro akt
Jutro spotkanie u notariusza. Będziemy właścicielami domu.
Wreszcie rodzice odetchną, że nic się nie stanie. Mama naoglądała się historii o nieuczciwych deweloperach i trochę się boi.
I będzie można spokojnie wykańczać dom, bo wykańczać cudzego nie chcemy.
Druga i ostatnia transza kredytu poszła. Klamka zapadła, musimy tam zamieszkać. :)
skomentuj (2)
2010-05-07 23:51:51 >> Uff, długi dzień
Ruszyliśmy w trasę przed 9, a wróciliśmy do domu o 23.
Najpierw odwieźliśmy Laurkę do mamy, potem na odbiór domu.
Niby trzeba było tylko przejść po wszystkich pomieszczeniach, a zajęło nam to 2,5 godziny.
Potem szybciutko obejrzeliśmy sufity - to nie są zwykłe sufity, tylko napinane, z czegoś w rodzaju folii. Dlatego dało się je obejrzeć. :)
Ma być taki w wiatrołapie, dający lustrzany efekt.
Potem Bartycka, sama nie wiem, czego tam chcieliśmy ;), Domoteka, do mamy, tam kolacja, pogaduszki i się zeszło.
Dobrze, że mamy takie kochane dziecko, które zasypia, kiedy się je położy.
Więcej rzeczy wiemy, wiemy, że potrzebujemy dużo za dużo pieniędzy i nie wiemy, kiedy to się skończy. :)
skomentuj (0)
|
|
|